pasywnym

Podnajem- moja droga do wolności vol.7

______________________________________________________________________________

Po dłuższej przerwie dziś trochę na temat pasywności biznesu i obietnicy jednorazowej pracy w sezonie bez konieczności poświęcania czasu częściej niż raz do roku. Często się słyszy, że gdy już wynajmiemy pokój czy mieszkanie, to później jest już z górki. No właśnie nie zawsze tak jest i o tym piszę w kolejnym krótkim rozdziale mojej książki. Miłego czytania i zapraszam też do zapoznania się z poprzednimi treściami.

 

6. NASTĘPNA PRACA DOPIERO ZA ROK

 

Cały ten wysiłek związany z wynajęciem wyposażonego i przygotowanego pokoju potęgowany jest faktem, że ma on być jednorazowy. Raz się napracujemy, ale za to przez kolejny rok będziemy tylko liczyć kasę. Takie jest założenie biznesu pasywnego i takie obietnice słyszy się i czyta od ludzi, którzy szkolą, jak to robić.

Trudno z tą logiką polemizować. Raz wynajęte mieszkanie z dobrą umową i odpowiednią selekcją najemców, powinno pracować dla nas przez cały okres umowy. Gdy umowa się kończy (w założeniu: za rok) wówczas staramy się ją przedłużyć bądź poszukać kolejnego najemcy. Z takim też przekonaniem ja podchodziłem do tematu. Nie było łatwo wychodząc z pracy po południu, iść na kilka godzin do kolejnej. Świadomość, że to tylko sytuacja przejściowa, znacznie ułatwiała pogodzenie się z tym faktem.

Co do zasady, po wynajęciu mieszkania, zaczyna się konsumowanie zysków, ale niestety, jak to zwykle bywa, pojawiają się wyjątki:

 

1. Źle dobrani najemcy

 

Może się okazać, że chęć zamknięcia czym prędzej przeciągającego się procesu rekrutacyjnego spowoduje, że nie do końca dobrze dobierzemy lokatorów do naszego mieszkania. Przykładów problematycznych najemców może być wiele. Ja mam dwa sztandarowe, które pojawiły mi się po kilku tygodniach od zakończenia zasiedlania pierwszego lokalu. 

pasywnym

Najpierw Pani Ania, roboczo nazwana Telimeną (nie pytajcie dlaczego, po prostu pasowało), która miała problem ze wszystkim i dzwoniła do mnie po kilka razy w tygodniu. A to, że poślizgnęła się w łazience, bo ktoś przed nią nie wytarł podłogi, a to, że woda pod prysznicem leci ciepła po lewej stronie, a ona jest przyzwyczajona, że powinna być po prawej (albo odwrotnie- nie pamiętam już teraz). Że gaz za długo się zapala, że czynsz płaci za duży, w końcu też woda w toalecie za długo się spłukiwała. Ostatecznie dowiedziałem się, że „w tak skandalicznych warunkach nie da się mieszkać”. Zbiegło się to ze skargami od innych lokatorów, które brzmiały dość podobnie. „Z tą babą nie da się mieszkać, niech Pan coś z nią zrobi, bo jeszcze chwila i się nie powstrzymam i jej coś zrobię”- powiedziała miła, sympatyczna i bardzo grzeczna na co dzień dziewczyna mieszkająca w pokoju obok.

Akcja zakończyła się dobrowolnym wyprowadzeniem się pani Telimeny i kolejnymi 3 tygodniami poszukiwań lokatora zastępczego.

Ten trafił się bardzo udany. Nie wchodząc w szczegóły, po 3 miesiącach zabrakło mu pieniędzy na piwo i narkotyki, więc zabrał z mieszkania router wifi i zastawił go w lombardzie. Reszta domowników, jak można się domyśleć, nie była z tego powodu szczęśliwa. 🙂

 

2. Awarie, usterki

 

Jeśli lokatorzy są w porządku, to może się przydarzyć coś innego, co spowoduje, że mieszkanie nie pozwoli o sobie zapomnieć i będzie się upominało o Twój czas. Z mojego doświadczenia to:

  • – grzyb na ścianie, który nagle wyrósł
  • popsuty piec gazowy, gdy na zewnątrz minus 15
  • awaria instalacji elektrycznej objawiająca się permanentnym „wywalaniem korków”
  • zalany sąsiad na dole
  • nieszczelne okno
  • popsuta lodówka
  • zatkany odpływ w wannie
  • niedziałający boiler
  • …i jeszcze kilka innychpasywny

 

Oczywiście to są przykłady z 10 mieszkań, więc statystycznie prawdopodobieństwo problemów jest większe niż przy jednym. Warto mieć jednak w głowie, że czasem trzeba się będzie swoim „pasywnym” biznesem zająć.

 

3. Kontrole ze spółdzielni/ wspólnoty

 

W większości przypadków jest to tylko formalność i można spróbować zdelegować takie zadanie na któregoś z najemców. Jeśli przychodzi ktoś do kontroli liczników zużycia wody, nie ma konieczności przyjazdu, czy osobistego kontaktu z taką osobą.

Są jednak także bardziej poważne wizyty, takie jak: kominiarz, czy ktoś z gazowni sprawdzający stan techniczny instalacji. Tutaj także Twoja obecność nie musi być z założenia niezbędna, ale może się okazać, że zalecenia po takiej wizycie, już Cię czasowo mocno obciążą.

Przykład:

W zakupionym przeze mnie mieszkaniu w kamienicy tuż po remoncie dostałem informację, że czeka mnie okresowy przegląd kominiarski. W pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś z sąsiadów uprzejmie doniósł, że w mieszkaniu jest remont. Kto wie, może tak było, ale odebrałem to także jako szansę. W końcu podczas zakupu mieszkania nie sprawdzałem drożności przewodów wentylacyjnych czy wydajności samej wentylacji.

Jakby nie patrzeć, miałem zamiar wprowadzić tam 5 osób i dobrze by było wiedzieć, czy przypadkiem nie funduję im jakichś zagrożeń.

Przywitałem więc telefonicznie firmę kominiarską z entuzjazmem, informując ich, że czekam na odwiedziny ich pracownika, bo chętnie dowiem się, w jakim stanie jest moja wentylacja. To tyle pozytywów.

Umówiłem się, że zadzwonią do mnie, jak będzie wiadomo dokładnie, kiedy będzie kontrola. Tak też się stało, poinformowano mnie, że we wtorek pomiędzy 16 a 19:30. Jak IKEA- pomyślałem, ale… trudno, przyjadę, w końcu to ważny temat.

Przesiedziałem 3,5 godziny w pustym mieszkaniu, czekając na dzwonek do drzwi. Nie nadszedł.

Kilka dni później od 7:10 rano atakował mnie jakiś obcy numer telefonu. Kogoś pogięło? Niech sobie dzwoni, ja przecież śpię :).

Gdy oddzwoniłem po 10, dowiedziałem się, że to Pan kominiarz próbował się umówić ze mną na wizytę. Na mój atak, że zmarnowałem przez niego 3,5 godziny życia usłyszałem, że był w ten dzień u mnie o 19:45 i niestety nikogo nie zastał. IKEA jak nic!

Umówiliśmy się na „jutro o 14” i rzeczywiście przyjechał. Ja też.

  • brak dostępu świeżego powietrza do kuchni
  • za małe otwory w drzwiach łazienkowych
  • nielegalny okap z wentylacją mechaniczną
  • „amatorka” przy podłączeniu pieca do komina
  • i takie tam…

 

Z jednej strony- fajnie, że się dowiedziałem i mogłem coś z tym zrobić. Z drugiej zaś- kolejne godziny stracone na organizację i pilnowanie ekipy remontowej… Całe szczęście, że nie było jeszcze najemców i… szkoda, że jeszcze przez jakiś czas nie mogło ich być…

Być może to jest przykład jednostkowy, być może miałem pecha, może nikomu z Was się taka sytuacja nie przydarzy. Jedno jest pewne- przydarzy się coś innego, co spowoduje, że Twój zasób czasowy będzie uszczuplony. Nie licz zatem, że będzie łatwo i wszystko zadzieje się samo.

 

4. Odchodzący najemcy

 

W zasadzie umowy skonstruowane są tak, że czysto hipotetycznie najemca powinien mieszkać przez rok, a jeśli chce się wyprowadzić, to sam szuka kogoś na swoje miejsce. Taka jest idea, takie jest założenie. I dobrze, bo w 95% ten model się sprawdza. Zdarzają się jednak przypadki, gdy z różnych, losowych przyczyn szukanie najemców spada na Ciebie.

Masz wybór- możesz być twardym przedsiębiorcą, powołującym się na umowy, straszącym sądem, dochodzącym swoich praw tu i tam i pokazującym swoją wyższość nad szarym człowiekiem, który z różnych przyczyn potrzebuje zmienić swoje życiowe plany.

Możesz też podchodzić do takich spraw z empatią i, w wyjątkowych sytuacjach, zgadzać się na różnego rodzaju wyjątki. 

W obu sytuacjach tracisz. Szarpanie się z partnerem biznesowym, jakim niewątpliwie jest dla Ciebie Najemca, to koszt emocjonalny, czasowy, finansowy. Tym bardziej, jeśli decydujesz się na szukanie pomocy u prawnika. 

Polubowne rozwiązanie umowy i wzięcie na siebie konsekwencji w postaci szukania następcy to powrót do ogłoszeń, telefonów i prezentacji. To z kolei przypomina ciężką pracę z okresu, gdy sezon w pełni.

 

Tak czy owak- z pasywnym zarabianiem nie ma to zbyt wiele wspólnego. Jeśli jednak jest to alternatywa do spędzania 10 godzin dziennie w korpo… 😉


 

Dzięki, że czytasz- jesteś super 🙂

 

Zapraszam na fanpage czytamyofinansach

 

A może chcesz kupić ode mnie mieszkanie? Mam dla Ciebie ciekawe oferty.

Zajrzyj: RE/MAX Grand TM

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak Komentarzy

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
Bądź na bieżąco z tym, co warto przeczytać w tematyce finansów osobistych. Obiecuję, że nie otrzymasz ode mnie żadnego SPAMu!