Książka finansowa- „Ruchome schody do fortuny”


David Bach- „Ruchome schody do FORTUNY”.

 

ruchome schody do fortuny polecana książka finansowa czytamy o finansach

David Bach- „Ruchome schody do fortuny”. Czytamy o finansach.

Ta książka finansowa jest typowym poradnikiem w stylu amerykańskim. Dla niektórych będzie to wada, dla innych zaleta. Ja osobiście zachowuję pewien zdrowy dystans do wszechobecnego hurraoptymizmu amerykańskich autorów, nie powstrzymuje mnie to jednak przed sięganiem po tego typu pozycje.

Kluczowy jest przecież kontent, wszelkie niepotrzebne ozdobniki zawsze można odsiać, czy zignorować. W tym przypadku muszę przyznać, że sam byłem zaskoczony jak mocno wciągnęła mnie ta książka i jak bardzo chciałem ją przeczytać, kiedy już po nią sięgnąłem.

Wszelkie opinie, recenzje, czy krótkie wzmianki na jej temat mówią w zasadzie to samo: Jeśli chcesz znać prostą, nieskomplikowaną drogę do bogactwa, to znajdziesz ją tutaj.


Czego się dowiesz- skrót dla nielubiących długich tekstów

  • Współczynnik małej czarnej- czyli unikaj systematycznego wydawania drobnych sum, a zostaniesz milionerem
  • Najpierw płać sobie- czyli zadbaj o to, żeby odkładać pieniądze każdego miesiąca, a nie tylko wówczas, gdy coś Ci zostanie
  • Automatyzacja procesu emerytalnego- czyli zadbaj o swoją przyszłość zakładając konto emerytalne i przelewając cyklicznie odpowiedni procent swoich miesięcznych dochodów

Pierwsze wrażenie

 

Jest to książka raczej dla początkujących adeptów sztuki kontrolowania swoich finansów osobistych. Jeśli dopiero zaczynasz, chcesz poznać podstawowe zasady higieny finansowej, przyswoić proste „sztuczki”, dzięki którym zauważysz różnicę na swoich kontach oszczędnościowych- zdecydowanie powinieneś tę książkę przeczytać.

Jeśli jesteś już zaawansowanym, świadomym „oszczędzaczem”, prawdopodobnie niczego nowego się nie dowiesz, czy też lepiej powiedzieć: nic nie powinno Cię zaskoczyć, niemniej jednak uważam z całą odpowiedzialnością, że i tak powinieneś tę książkę przeczytać. Jedyne co możesz stracić, to 2-3 godziny, spędzone sam na sam z lekturą. Zyskasz natomiast przekonanie, że to, co robisz jest właściwe, ustrukturyzujesz swoją wiedzę, a być może także trafisz na niuans, o którym nie wiedziałeś.

Struktura książki

 

Poradnik ten składa się z 8 rozdziałów. Pierwszy, jest wprowadzeniem do idei ruchomych schodów prowadzących do bogactwa, kolejnych siedem rozwija w szczegółach konkretne akcje, które należy podjąć, aby na tych schodach się znaleźć.

Książka napisana jest w taki sposób, że wciąga czytelnika od samego początku. Autor zadbał o to, żeby po pierwszym rozdziale nie zaprzestać czytania. Wręcz przeciwnie, przypowieść o państwu McIntyre, którzy dzięki mądrości życiowej przekazanej im przez rodziców, zostali milionerami jeszcze przed emeryturą, oddziałuje na czytelnika w taki sposób, że po jej przeczytaniu natychmiast chcesz sięgnąć po więcej, i z niecierpliwością przerzucasz kartki chłonąć każde, kolejne słowo.

David Bach ma niewątpliwie dużą wiedzę na temat finansów, ale jednocześnie, a może przede wszystkim wie, jak powinno się pisać książki, żeby chciało się je czytać. To jest dobra wiadomość. Gwarantuję, że się nie wynudzisz, a przy okazji dowiesz się naprawdę sporo.

W kolejnych rozdziałach autor rozwija następujące myśli, które są jednocześnie tytułami rozdziałów:

  • współczynnik małej czarnej
  • najpierw płać sobie
  • wejdź na ruchome schody ( oszczędzanie na emeryturę)
  • współczynnik spokojnego snu
  • niezadłużony posiadacz domu ( jak spłacić kredyt hipoteczny)
  • pozbądź się długów
  • dziesięć procent które odmieni życie Twoje i innych

„Nie w tym rzecz, ile zarabiamy, ale… ile wydajemy!”

Współczynnik małej czarnej

 

Czym jest „współczynnik małej czarnej”- domyślam się, że ile czytelników tyle możliwych interpretacji, przynajmniej na początku, po pierwszym zetknięciu się z tym pojęciem :).

„Nie w tym rzecz, ile zarabiamy, ale… ile wydajemy!”

Ten cytat właściwie wyczerpuje temat, ale i tak uważam, że warto go rozwinąć. Autor w tym rozdziale przekonuje czytelnika, że kluczem do osiągnięcia sukcesu jest dyscyplina w wydawaniu pieniędzy. Nie chodzi o to ile zarobimy, tylko o to, żeby pieniądze nie rozchodziły się na drobne wydatki, bez których spokojnie możemy się obejść.

Być może słyszałeś o Drugim Prawie Parkinsona, które mówi o tym, że nasze wydatki wzrastają wprost proporcjonalnie do naszych zarobków. Inni nazywają to zjawisko inflacją kosztów życia. Jakkolwiek by tego nie nazwać, idea jest taka sama:

  • kontroluj wydatki
  • powstrzymuj się przed bezsensownym wydawaniem pieniędzy
  • nie dopuszczaj do sytuacji, gdy będziesz jedynie przekaźnikiem gotówki- gdy ją tylko dostajesz, od razu oddajesz ją komuś innemu

 

David Bach w tym rozdziale rozprawia się nie z samym zjawiskiem nadmiernego wydawania, ale ze zjawiskiem wydawania drobnych kwot, które na pierwszy rzut oka nie wydają się specjalnie niebezpieczne, jednak skumulowane, przeliczone w dłuższym okresie czasu powodują, że zaprzepaszczamy szansę na dorobienie się w życiu czegokolwiek.

„Mała czarna” jest tutaj symbolem drobnych 5 dolarów wydawanych codziennie na kawę, drożdżówkę, kanapkę kupioną w firmowej stołówce, papierosy itp. Jest to zazwyczaj kwota, która wydaje się mała i której wydanie łatwo sobie wewnętrznie uzasadnić, a która być może wcale nie musi być wydana.

Jeśli dodatkowo przedstawi się te sumy w okresie 30-40 letnim z założeniem, że można je było zainwestować z 10% zwrotem w skali roku, to finalne wyliczenia mogą spowodować niemały ból głowy. Dla przykładu autor pokazuje symulację przy następujących parametrach:

  • kwota odkładana- 10 dolarów dziennie
  • oprocentowanie w skali roku- 10%
  • okres inwestowania- 40 lat
  • wynik na koniec okresu ~1 900 000 dolarów
  • Daje do myślenia, co? 🙂  …i o to autorowi chodziło.

 

Najpierw płać sobie

 

Na czym polega płacenie sobie w pierwszej kolejności. Jeśli czytałeś już Harva Ekera, to znasz to pojęcie i wiesz o co w nim chodzi. Generalna zasada jest taka, żeby nie odkładać oszczędzania na sam koniec swojego własnego „cyklu rozliczeniowego”. Jeśli będziesz wyznawał zasadę, że oszczędności to będzie ta kwota, która zostanie Ci w portfelu na koniec miesiąca, po opłaceniu wszystkich rachunków i zabezpieczeniu swoich najistotniejszych potrzeb, to z dużym prawdopodobieństwem nie odłożysz NIC.

Jeśli natomiast w dniu w którym wypłata wpływa na Twoje konto, 10% z tej kwoty zostaje przelana na inne konto ( rachunek maklerski, konto IKE, IKZE, zwykłe konto oszczędnościowe itp.) automatycznie, wówczas z całą pewnością zadbałeś o siebie w pierwszej kolejności.

Jak to działa w praktyce

 

Korzyści z takiego rozwiązania jest naprawdę wiele, od kliku lat sam stosuję tę metodę, przelewając odpowiednią kwotę na swoje subkonta ( konto wolności finansowej, edukacji, do oddania innym, na wakacje, na dom itp.). W efekcie sam jestem zaskoczony, gdy po jakimś czasie analizuję stan moich kont i zastanawiam się skąd wzięło się tam tyle pieniędzy :).

Genialne w tym rozwiązaniu jest to, że automatycznie unikam inflacji kosztów życia (podnoszenia swoich wydatków wraz ze wzrostem zarobków). Gdy tylko moje dochody wzrastają, od razu zmieniam ustawienia swoich stałych przelewów tak, żeby większe kwoty przelewały się na poszczególne konta, zostawiając sobie sumę potrzebną na bieżące wydatki taką samą, jak wcześniej. Ewentualnie pozwalam sobie w sposób kontrolowany zwiększyć ją o procent czy dwa.

Dzięki takiemu rozwiązaniu nie potrzebuję tworzyć budżetu domowego, bo pomimo jego braku mam świadomość pełnej kontroli nad moimi finansami. David Bach w opisywanej książce dość nieprzychylnie wypowiada się o tworzeniu i kontrolowaniu budżetu domowego. Pisze między innymi tak:

„Oto bardzo prosty powód, dla którego trzymanie się budżetu nie sprawdza się w praktyce: jest po prostu nudne jak flaki z olejem” 

OK, może trochę kontrowersyjne- zgadzam się. Dla przeciwwagi proponuję przeczytać wpis, lub wpisy Michała Szafrańskiego, który jest wielkim zwolennikiem tworzenia budżetu domowego, a także spisywania wszystkich poniesionych wydatków po to, żeby mieć pełną nad nimi kontrolę. W takiej wersji, może być to trochę nudne, ale wartość tego jest zapewne nieoceniona.

Myślę, że każdy powinien w tej kwestii wybrać własną drogę, nie wzorując się w 100% na nikim. Każdy sposób jest dobry, jeśli tylko prowadzi do celu.

Emerytura

 

Autor „Ruchomych schodów…” jest też zwolennikiem automatyzacji oszczędności i skupia się tu głównie na przeznaczaniu odpowiedniego procenta swoich dochodów na konta emerytalne, argumentując to jednoczesnymi korzyściami podatkowymi. Konta emerytalne w USA są bowiem zasilane środkami przed opodatkowaniem.

Oznacza to w praktyce, że kwoty przekazane na te konta pomniejszają podstawę opodatkowania. Nie przejmujcie się, że w komentarzu pod tym rozdziałem znajdziecie informację, że w Polsce jest to niemożliwe. Komentarz pochodzi z 2005 roku, gdy w naszym kraju istniały jedynie rozwiązania IKE, które rzeczywiście uniemożliwiały takie odpisy.

Mamy rok 2016 i od 4 lat istnieje coś takiego jak IKZE, i w tym rozwiązaniu rzeczywista suma wpłat na konto emerytalne w danym roku pomniejsza nam podstawę opodatkowania. Szerzej na ten temat przeczytacie tutaj. Bardzo ciekawym podsumowaniem rozdziału o płaceniu sobie w pierwszej kolejności jest przedstawiony przez D. Bacha przepis na to, jak płacić sobie w pierwszej kolejności. Jeśli chcesz być:

  • Kompletnie goły- nie płać sobie nic. Wydawaj więcej niż zarabiasz. Korzystaj z kart kredytowych i zaciągaj pożyczki…
  • Biedny– myśl o płaceniu sobie w pierwszej kolejności, ale nie stosuj tego w praktyce. Wydawaj wszystko co zarabiasz, i nic nie odkładaj. Nieustannie powtarzaj sobie: Może w przyszłym miesiącu…
  • Średnio zamożny– płać sobie w pierwszej kolejności od 5 do 10 % swojego dochodu brutto
  • Zamożny– płać sobie w pierwszej kolejności od 10 do 15 % swojego dochodu brutto
  • Bogaty– płać sobie w pierwszej kolejności od 15 do 20 % swojego dochodu brutto
  • Wystarczająco bogaty, by móc wcześniej przestać pracować– płać sobie w pierwszej kolejności co najmniej 20% swojego dochodu brutto

 

      Tyle na dziś. Mam nadzieję, że przeczytanie tego fragmentu pomoże Ci lepiej zrozumieć swoje finanse osobiste, a także przyczyni się do zastanowienia nad swoimi przyzwyczajeniami. Jednocześnie już teraz zapraszam Cię do przeczytania kontynuacji – książka finansowa „Ruchome schody do fortuny”.

Tomek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak Komentarzy

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
Bądź na bieżąco z tym, co warto przeczytać w tematyce finansów osobistych. Obiecuję, że nie otrzymasz ode mnie żadnego SPAMu!