FreshMail.pl

Karta kredytowa- jak nie wpaść w pułapkę


Kartą czy gotówką.

 

Wiele osób zadaje sobie pytanie jaki jest najlepszy sposób płacenia za zakupy. Gotówka, karta debetowa, a może karta kredytowa? Ostatnio dość mocno promowana jest także płatność BLIKiem.  Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, chociażby z tego prostego względu, że definicja słowa „najlepszy” może tu dość mocno namieszać.

Dla kogoś, kto ceni sobie wygodę i szybkość transakcji, karta pewnie będzie najlepszym rozwiązaniem. Jeśli ktoś ma nieco staroświeckie podejście, a przy tym lepiej panuje nad wydatkami, gdy widzi fizycznie znikające banknoty- odpowie, że gotówka. Zwolennicy nowinek technicznych na pewno wybiorą płatność telefonem i/lub za pomocą BLIKa.

Wszystko zatem zależy od punktu odniesienia, okoliczności i od ogólnych preferencji konkretnego konsumenta. Możliwości w obecnym świecie jest wiele, każda z nich oprócz swoich korzyści, może przynieść konkretne, specyficzne zagrożenia. Dobrze jest je znać i używać poszczególnych metod z rozsądkiem i należytą ostrożnością.

Wpadł mi ostatnio w ręce ciekawy artykuł na temat korzyści płynących z użytkowania kart płatniczych. Polecam Ci zapoznanie się z nim. Sam osobiście też czasami korzystam z kart i wszelkich udogodnień, które oferują. Mamy przecież XXI wiek, upieranie się przy płatności jednynie fizyczną gotówką, wydaje się być śrenio racjonalnym zachowaniem.

Z drugiej jednak strony zauważyłem po sobie, że jeśli mam wydać 50 zł wyciągając z portfela niebieski banknot, to w porównaniu z przybliżeniem karty do czytnika, jest to dla mnie bardziej problematyczne. Być może brzmi to zabawnie, ale czuję, że wydaję jedynie gdy… fizycznie wydaję.

Posiadając taką wiedzę o samym sobie, podejmuję świadome decyzje, aby co miesiąc wypłacić z bankomatu odpowiednią sumę pieniędzy i posługiwać się głównie gtówką przy wszelkiego rodzaju zakupach, kartę traktując jako rozwiązanie alternatywne. Posiadam także kartę kredytową…

Moja karta kredytowa

 

To karta kredytowa jest głównym bohaterem dzisiejszego aktykułu. Pomysł wpisu na ten temat przyszedł mi do głowy poprzez połączenie dwóch faktów. Pierwszy, to wspomniany powyżej link, drugi to lektura książki Michała Szafrańskiego. To waśnie Finansowy Ninja dostarczył mi sporej dawki wiedzy, której ewidentnie nie posiadałem wcześniej.  W zasadzie to nie do końca czułem, że powinienem ją posiadać.

W gronie właścicieli kart kredytowych myślę, że specjalnie się nie wyróżniam i jestem raczej typowym/przeciętnym przedstawicielem tej społeczności.

czytamyofinansach.pl

Kartę mam, bo mój bank chciał, żebym miał, kiedy przyznawał mi kredyt hipoteczny. Jako, że sam o kredyt wnioskowałem, można powiedzieć, że również i ten kawałek plastiku dostałem na własne życzenie. Limit mam taki, jaki mi przyznano (5tys. zł), a potem za moją zgodą podniesiono (do 20 tys.).

Z uwagi na moją awersję do korzystania z nieswoich pieniędzy, a także zasady wyniesione z domu rodzinnego, korzystam jednak z tego instrumentu w trochę niestandardowy sposób. Od samego początku mam ustawioną automatyczną spłatę całości zadłużenia pod koniec każdego okresu rozliczeniowego.  Zdecydowanie dla banku nie jestem idealnym klientem. Dlaczego?

  • nigdy nie zdarzyło mi się nie spłacić zadłużenia w terminie, w związku z czym bank nie zarobił na moich odsetkach ani złotówki
  • karty tej używam rzadziej niż sporadycznie, w zasadzie jedynie do transakcji internetowych czy też do zakupów aplikacji w App Store
  • każda kolejna „świetna okazja” na podniesienie limitu jest przeze mnie grzecznie odrzucana. Używam zawsze argumentu: ” po co mi większy limit? przecież ten co mam jest i tak za duży w stosunku do moich potrzeb”
  • gdy dostałem następną kartę ( także przy okazji kredytu hipotecznego), to wrzuciłem ją na dno szuflady i zapomniałem o niej. Dopiero, gdy z mojego konta zniknęło 80 zł opłaty rocznej, zadzwoniłem z zamiarem rozwiązania umowy. Ku mojemu zdziwieniu, pan po drugiej stronie słuchawki obiecał, że bank odda mi te 80 zł, jeśli tylko zmienię decyzję. Tak zrobiłem, odzyskałem opłatę i zamknałem kartę kilka tygodni później

 

Znajdziesz w książce

 

Mój brak problemów z kartami kredytowymi jest zatem efektem wspomnianych wyżej zasad, nie zaś głębokiej wiedzy w tym temacie. Dlatego właśnie tak duże wrażenie zrobił na mnie rozdział 5. Finansowego Ninja.

podkładka i myszka czytamy o finansach

Finansowy Ninja. Czytamy o finansach.

Czy zastanawiałeś się kiedyś jaki jest związek pomiędzy cyklem rozliczeniowym a okresem bezodsetkowym? Czy wiesz ile w Twoim przypadku wynosi czas na spłatę zadłużenia z poprzedniego okresu rozliczeniowego? Czy umiesz policzyć odsetki, jakie zapłacisz, gdy nie spłacisz karty w terminie, albo spłacisz tylko kwotę minimalną? Wreszcie, czy zdawałeś sobie sprawę, że wypłacenie pieniędzy z bankomatu przy pomocy karty kredytowej kasuje Twój okres bezodsetkowy?

No właśnie. Ja na każde z tych pytań musiałbym odpowiedzieć- NIE. Na całe szczęście ten brak wiedzy nie przełożył się w żaden sposób negatywnie na moje finanse. Ile jednak jest osób, które -kolokwialnie mówiąc- popłynęły w związku z posiadaniem karty i nie posiadaniem wiedzy? Niestety bardzo dużo.

Wychodzenie z długów zajmuje bardzo dużo czasu i wymaga wielu wyrzeczeń. O tym jednak innym razem. Tymczasem zachęcam gorąco do znalezienia odpowiedzi na te pytania. Najlepiej jest to zrobić czytając uważnie regulamin banku, który wydał Ci kartę. Opcjonalnie polecam też przeczytanie książki pana Szafrańskiego. Nie znajdziesz tam co prawda zapisów swojej umowy o kartę kredytową, ale dowiesz się wielu ciekawych rzeczy, które, być może uchronią Cię przed finansową katastrofą.

Dlaczego warto używać karty- korzyści dla rozsądnych

 

Wspomniałem też, kilka akapitów wyżej, że karty kredytowe dają również wiele możliwości, które odpowiednio wykorzystane mogą przynieść korzyści jej posiadaczowi. Jakie?

  • odpowiednio zarządzając swoimi finansami jesteś w stanie zarabiać na odsetkach, używając karty kredytowej. Pieniądze, które wydałbyś w gotówce, mogą pozostać na Twoim koncie lub lokacie i ciężko pracować przez kilkadziesiąt dni, podczas, gdy Ty korzystasz z darmowego kredytu. Nazwałbym to jednak „wyższą szkołą jazdy” i nie polecam początkującym adeptom sztuki finansowej. Jeden błąd, jedno spóźnienie i możesz za to słono zapłacić…
  • chargeback, czyli tzw. obciążenie zwrotne. Mało kto o tym wie, ale płacąc kartą kredytową (debetową również) masz prawo „ukarać” nieuczciwego sprzedawcę. Składasz reklamację u wydawcy karty i jeśli zostanie ona zaakceptowana (a zazwyczaj jest, jeśli naprawdę zostałeś oszukany) dostajesz zwrot pieniędzy na swoje konto. Ciekawostką jest fakt, że nasze banki nie chwalą się istnieniem takiej możliwości 🙂 . Bez względu jednak na to- chargeback jest dostępny dla wszystkich posiadaczy kart Visa i MasterCard. Czy mając tę wiedzę, dalej będziesz płacił „niepewnemu” sprzedającemu z allegro zwykłym przelewem?
  • posiadając kartę kredytową budujesz swoją zdolność/wiarygodność kredytową. Działa to oczywiście tylko wtedy, gdy rzeczywiście ją budujesz, a nie rujnujesz poprzez permanentne niespłacanie zadłużenia

 

Trochę psychologii na koniec

 

Michał Szafrański w swojej książce porusza też bardzo ważny aspekt wydawania pieniędzy- psychologia zakupów. Nie ukrywam, że jeden z punktów poruszonych w tym rozdziale bardzo mnie ucieszył, gdyż dowiedziałem się, że mój fizyczny ból wynikający z pozbywania się gotówki jest jak najbardziej naturalny.

Jestem zatem normalny 🙂 bez udziwnień.  Wnioski, które autor książki wyciąga z cytowanych badań są jasne: Płacąc kartą wydajemy więcej niż wówczas, gdy posługujemy się gotówką. Dlaczego?

  • gdy płacimy gotówką odczuwamy w takim samym stopniu przyjemność z dokonanego zakupu, jak i ból psychiczny związany z pozbyciem się pieniędzy
  • płacąc kartą kredytową oddzielamy sam moment zakupu od prawdziwej zapłaty
  • przykładowy wydatek 100zł w porównaniu z 3000zł. miesięcznej pensji jest bardziej zauważalny (bolesny) niż to samo 100zł w odniesieniu do 20tys. zł limitu na karcie. „Mam duży limit- stać mnie”
  • gdy w restauracji można płacić jedynie gotówką, musimy dostosować nasze zamówienie do fizycznej kwoty, która znajduje się w naszym portfelu. Gdy można płacić kartą- hamulce puszczają, a napiwki idą w górę

Wiedząc to wszystko, należałoby się zastanowić, czy poniższy obrazek nie jest najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o prawdziwe, racjonalne zarządzanie naszymi finansami

czytamyofinansach.pl

Metoda na szybsze gromadzenie oszczędności? Czytamy o finansach.

Skąd wziąć książkę

 

Na koniec przedstawiam Ci najkrótszą drogę do zakupu Finansowego Ninja. Wystarczy kliknąć w poniższą okładkę książki. Przeniesiesz się bezpośrednio na stronę sklepu, gdzie dowiesz się szczegółów i będziesz mógł/mogła zamówić książkę. Zaznaczam przy okazji, że okładka zawiera w sobie link afiliacyjny.

Nie zwlekaj zatem. Kliknij w okładkę i zamów książkę. Nawet jeśli nie przeczytasz jej od razu w całości- możesz mi wierzyć, że Ci się przyda.

Dziękuję za przeczytanie artykułu, jak zawsze zachęcam do komentowania i życzę trafionych decyzji finansowych. :):)

P.S. Spotkałem się ostatnio z bardzo pozytywną informacją zwrotną na temat mojego bloga, połączoną przy okazji z reklamacją dotyczącą częstotliwości wpisów. Niniejszym informuję, że przyjmuję reprymendę i odrobię zadanie domowe w najbliższych tygodniach. Dziękuję Piotrek 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak Komentarzy

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
Bądź na bieżąco z tym, co warto przeczytać w tematyce finansów osobistych. Obiecuję, że nie otrzymasz ode mnie żadnego SPAMu!


ZAPISZ SIĘ
NA NEWSLETTER

Bądź na bieżąco z tym, co warto przeczytać w tematyce finansów osobistych. Obiecuję, że nie otrzymasz ode mnie żadnego SPAMu!

Tak, chcę dostawać powiadomienia ( możesz się wypisać w każdej chwili)

FreshMail.pl